piątek, 30 czerwca 2017

Opener festiwal 28.06.2017 30.06.2017

Że istnieje to oczywista oczywistość, że spektakularny na skalę kraju i świata to też, że budzi wielki entuzjazm, że w czerwcu, że w Gdyni to wszystko wiadomo, Opener to festiwal dzięki któremu raz do roku Gdynia pęka z dumy, pęka w szwach i którego co roku z niecierpliwością wyczekuje. 


Uwielbiam te cztery dni, kiedy Gdynia tak prawdziwie tętni życiem, kiedy wszystkie lokale są wypełnione zaopaskowanymi ludźmi, jest tłoczono,ale tak jakoś sympatycznie. Staram się uczestniczyć co roku chociaż w jednym dniu. W tym roku udało mi się być na dwóch. Jeden niestety za mną, pierwszy cudowny wspaniały za sprawą Jamesa Blake, Solange i Arca. Cała trójka zupełnie różna ale wszyscy byli absolutnie boscy. Naładowałam akumulatory, prosto z Openera, poszłam do pracy, by jutro znowu wyruszyć na Babie Doły. 


W tym roku zrobiliśmy jednak coś wyjątkowego, pierwszy raz pojawiliśmy się na Openerze raniutko, kiedy strefa koncertowa jest jeszcze zamknięta i zbiera się tylko grupa ludzi chętnych na czterogodzinny spektakl Apollonia. Od dłuższego czasu czailiśmy się na spektakl Apollonia w Teatrze Nowym w Warszawie więc mimo braku rezerwacji spróbowaliśmy dostać się tylko że w Gdyni. Udało się i było warto wstawać, ryzykować nie wpuszczeniem. Temat sztuki potwornie trudny, ale wystawiona na najwyższym poziomie <3 Jeśli nie na Openerze to polecam w Warszawie. 




























                                            


















                                          








Dzień trzeci nie był już tak łaskawy, jak środa i czwartek. Padało i padało i padało i przestać nie chciało. Wszyscy zaopatrzeni w ochronne przeciwdeszczowe okrycia korzystaliśmy z festiwalu. Opener bez deszczu byłby przecież jakiś niekompletny. Na początek Brodka, schowani pod namiotem rozgrzewaliśmy się drepcząc, tańcząc i śpiewając do utworów Moniki Brodki. Dla mnie w piątkowy wieczór najważniejszy był koncert berlińskiego zespołu Moderat. Popłynęłam..., arcymistrzowskie połączenie dźwięku i światła, warto było moknąć i czekać do godziny 0. Później popis duetu Kiasmos był kontynuacją dobrej energii experimental techno. Na koniec ciąg dalszy muzyki elektronicznej w beat stage pochłonął nas kanadyski DJ Tiga. 





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz